
Znowu ta transkrypcja
Od kilku, a może nawet kilkunastu lat regularnie nagrywam na dyktafon w telefonie różne swoje przemyślenia.
Niestety od tego samego czasu myślę o tym, żeby zbudować coś, co będzie te nagrania transkrybować, a następnie porządkować w jakąś sensowną listę projektów, pomysłów i rzeczy do zrobienia.
Raz nawet zbudowałem coś takiego, ale było strasznie skomplikowane i polegało na trzech scenariuszach w n8n, które potrafiły się zaciąć albo nie łapały do końca wszystkiego. Backendem była baza danych w Airtable. I pomimo tego, że zgromadziłem tam kilkaset nagrań i transkrypcji, to nie do końca byłem zadowolony z tego rozwiązania.
Dziś postanowiłem podejść do tematu troszeczkę inaczej. Z pomocą moich umiejętności pato-developerskich wygenerowałem usługę w Windows, która obserwuje folder na OneDrive (do niego, dzięki apce FolderSync, trafiają automatycznie nagrania z telefonu), a następnie tworzy sobie bazę danych i wysyła do usługi transkrypcyjnej nowo zauważone pliki.
Na koniec, po otrzymaniu z usługi gotowej transkrypcji, zapisuję te pliki jako Markdown do mojego Obsidiana, a także przerzuca tam i linkuje pliki audio.
Może nie jest to gotowy do sprzedaży SaaS, który zrobiłem w weekend, ale zamiast gruszek na wierzbie mam działające narzędzie, z którego budową nosiłem się co najmniej kilka lat.
