
Po drugiej stronie zera
Ten wpis to niemal 1:1 przeklejka z mojej notatki głosowej sprzed kilku lat*.
(*-Mam tak, że jak coś przyjdzie mi do głowy to nagrywam. Potem leży to kilka lat na dyktafonie a potem zmieniam telefon i plik ginie. Na szczęście od paru lat wszystkie pliki z dyktafonu synchronizuję do chmury. A od kilku dni mam usługę transkrypcji pliku audio, która te pliki zmienia w .md i wrzuca do Obsidian, z źródłowym plikiem audio. Dzięki temu możecie poznać mój strumień świadomości. I to nie jest moje ostatnie słowo!)
Wyobraziłem sobie właśnie taką sytuację, że spędzając czas na spotkaniach Teamsowych, strasznie dużo tracimy czasu i nie nadążamy za zrobieniem swojej roboty.
Więc kusi człowieka aby poszukać takiej usługi która by za nas występowała na tych spotkaniach jako awatar i tylko ewentualnie alertowała nas kiedy jest jakieś pytanie do nas bezpośrednio ale też była w jakimś stopniu samodzielna i mogła odpowiadać na zadawane proste pytania bazując na na przykład na całej naszej wiedzy zgromadzonej w skrzynce mailowej.
I tak sobie pomyślałem, że kiedy już znajdę taką usługę i ją kupię, to może okazać się, że od dawna już spotykam się nie z prawdziwymi osobami, tylko właśnie z ludźmi, którzy już wcześniej, dawno temu znaleźli taką właśnie usługę.
Mój czas zostanie uwolniony na tyle, że będę mógł zamiast pracować to odpoczywać… i w tych wszystkich miejscach, gdzie się odpoczywa (nie wiem, pójdę do biblioteki, pubu, kina?) spotkam w pewnym momencie wszystkich moich współpracowników którzy świetnie się bawią już od roku albo od trzech lat
I przywitają mnie w stylu “ooo, patrzcie kogo to przywiało w końcu nawet stary Palikowski się zorientował, że już dawno nikt nie pracuje” :)
UWAGA SPOILER ALERT (Jeśli jesteś przed lekturą Limes Inferior nie czytaj dalej)
I myślę sobie, że Janusz Zajdel trochę przewidział to w swojej powieści Limes Inferior, którą czytałem chyba z pięć razy bo tam społeczeństwo było ułożone według takich klas od chyba piątej czy szóstej do zerowej gdzie szósta była najgorsza najmniej zarabiała robiła najprostsze rzeczy a klasa zerowa to była klasa taka rządząca, czyli taka umysłowa, najwyższa. Bohater był lifterem, który pomagał ludziom się przenosić do wyższych klas za pieniądze i myślał, że zerowa to jest sufit.
W pewnym momencie okazało się, że klasa zerowa wcale nie jest tą najbardziej elitarną, że jeszcze są klasy minusowe i kiedy właśnie awansował na tych minusowych klas, to go przywitali po drugiej stronie zera
Kiedyś i my się też tak przywitamy po drugiej stronie zera i może się okaże, że cała ta robota, którą teraz wykonujemy może być wykonywana dalej przez AI i nikt nawet nie zauważy, że coś się zmieniło przynajmniej jeśli chodzi o te stanowiska które mogą w 100% pracować zdalnie z domu na Teamsach spotykać się wirtualnie wymieniać pracą indywidualnie itd
Z fartem mordeczki :)