Trzy lata, trzy przełomy


Pierwszy szok był w 2024, kiedy byłem w stanie napisać aplikację w kilka miesięcy, mimo że nie byłem programistą. Dość dobrze za to znałem ogólne zasady rządzące frameworkiem Laravel, więc nieźle mi szło wskazywanie bardzo precyzyjnie agentowi co ma zrobić i gdzie dał ciała. Aplikacja powstała ostatecznie w około 200h i działa u klienta do dziś. Szok polegał na tym, że przed erą Windsurf i Claude Sonnet 3.x nie byłbym w stanie tego zrobić samodzielnie bez spalenia 10x więcej godzin.

Drugi szok był w okolicy 2025, kiedy okazało się, że modele dojrzały na tyle, że mogę pisać przeróżne aplikacje w miesiąc bez znajomości danego frameworka czy stosu technologicznego. Wystarczy że wiem (lub ustalę z AI) jaki stos będzie najlepszy w danym momencie i tyle. Wcześniej musiałem pilnować, poprawiać, znać daną technologię. Teraz nie - kod czasem się sypał, ale jakieś 70-80% sesji było bezbłędnych i dawało działające wersje aplikacji.

Trzeci szok pochodzi z 2 połowy 2026 i dzieli się na dwie obserwacje.

Po pierwsze - używając Codexa czy Claude Code (w planie Max) jestem w stanie napisać zaawansowaną apkę w tydzień. Przede wszystkim na poprawianiu i pilnowaniu agenta spędzam jakieś 20x mniej czasu. Obecne agenty kodują tak na oko 5-10x szybciej niż 2 lata temu (obecnie pracuję np. z Opus 5, GPT 5.6 Sol). Błędy zdarzają się 5-10x rzadziej.

Po drugie - mój klient jest w stanie pisać sobie sam aplikacje wewnętrzne do firmy i dla pracowników. Fakt - jest to osoba w miarę techniczna, ale jednak zupełnie początkująca w tym temacie. Wyjaśniłem jej kilka podstawowych zasad budowania apek z AI, pomogłem przy pierwszej i drugiej. Po tygodniu miała na koncie całkiem spory CRM (kilkanaście modułów) + drugą apkę swojego pomysłu. Zaoszczędziła na tym jakieś 100-200 tysięcy złotych (na tyle wyceniła firma tego CRMa kilka miesięcy wcześniej) wydając na Codex Max jakieś 100$ i inwestując kilka godzin w naukę.

I tak, wiem że CRM jaki sobie napisze osoba wajbująca z AI nie będzie bezpieczny, wydajny i tak dalej. Ale będzie - w przeciwieństwie do apki za 200tys, która nigdy by nie powstała z braku budżetu. Będzie działać i pomagać w pracy - póki co tylko w wewnętrznej sieci firmy. Apka - jeśli się przyjmie wewnętrznie - będzie żywą dokumentacją przy procesie pisania jej od nowa (jeśli zajdzie taka konieczność) lub refaktorze i hardeningu przed wystawieniem do Internetu. Póki co klient koduje kolejne moduły i cieszy się jak dziecko.

Szalone czasy.